Rywale ścigali się w Emiratach
W tym roku sobie ten start odpuściłem (do Bostonu też się nie wybieram). Od czasu zgrupowania z team'em na Kanarach spokojnie sobie trenuję w Szczecinie. Godziny kręcenia na trenażerze, godziny w siłowni, ciągle czuję się bardzo dobrze, choroby do tej pory mnie omijają. Podobną metodę przygotowań prezentują Niemcy, najważniejsze starty roku czekają nas dopiero w sierpniu. Zatem co tam w Emiratach? Były dwa starty jednego dnia w upale 35 stopni. Rano jazda indywidualna na czas, potem start wspólny.
Czasówkę wygrał Francuz Joel Jeannot, ich gwiazda (przeciętna prędkość 40 km/h) i nie jest to zaskoczeniem. Pokonał utytułowanego Austriaka Elmar'a Sternath, który bardzo szybko złapał formę po kłopotach z barkiem (jakieś złamanie), trzeci był David Ernould (też Francuz) (zobacz kompletne wyniki).
I ten właśnie David jest sprawcą największej dla mnie niespodzianki, albowiem następnie wygrał zdecydowanie start wspólny (kompletne wyniki). Drugi był Joel, trzeci Elmar. Jedyne co „usprawiedliwia” reprezentantów Francji to to, że są bardzo wyjeżdżeni na asfalcie. Wiem, że jeździli ostatnio z obozu na obóz, mieli gdzie trenować.
Ja zachowuję spokój, zmierzę się z nimi już za trzy tygodnie, na ich ziemi, w Roseanu. Celami w tym roku są Puchar i Mistrzostwa Świata. W tej chwili za oknem pada śnieg i denerwuję mnie to tylko trochę.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|























